<?xml version="1.0" encoding="iso-8859-2"?>
<rss version="2.0">
<channel>
<title>Shugo Chara PBF</title>
<link>http://www.myshugochara.pun.pl</link>
<description> Shugo Chara PBF</description>
<language>pl</language>
<docs>http://backend.userland.com/rss</docs>
<item>
<title></title>
<link>http://www.myshugochara.pun.pl/viewtopic.php?pid=563#p563</link>
<guid isPermaLink="false">563@http://www.myshugochara.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Mina siedziała na ramieniu Alice, wpatrując się w dziewczynę niedowierzająco. Tyle się wydarzyło, że jej móżdżek kota tego nie ogarniał. Kociej charze zakręciło się w łebku, więc zemdlała i spadła z ramienia. Brunetka ją złapała i jej chara change automatycznie znikła. Po chwili prychnęła i zaczęła się cicho śmiać. Śmiech ostatecznie przegonił jej ponure myśli. Spojrzała Nanami z lekkim uśmiechem. <br />-Cóż, to co powinniśmy. Wstać i iść dalej. - Alice wstała. - Tobie też radzę. Lepiej nie siedzieć w tej temperaturze na słońcu. Poza tym za niedługo zejdą się tu ludzie. - spojrzała na powalone drzewa. Cóż... ktoś to kiedyś zauważy.<br />Uśmiechnęła się pociesznie. Wzięła do rąk shugo tamę Hime. Przyjrzała się jej. Przytuliła jajko do policzka. Był delikatnie ciepłe. Przyjemnie ciepłe.]]></description>
<pubDate>Czwartek 5 WrzesieĹ</pubDate>
<comments>Czwartek 5 WrzesieĹ</comments>
</item>
<item>
<title></title>
<link>http://www.myshugochara.pun.pl/viewtopic.php?pid=562#p562</link>
<guid isPermaLink="false">562@http://www.myshugochara.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Wysłuchała uważnie tego, co dziewczyna miała co powiedzenia, a z każdym jej słowem jej oczy robiły się coraz większe. Nie wiedziała, co ma na to odpowiedzieć. Otworzyła nawet usta, aby zadać więcej pytań, ale zaraz je zamknęła. Wiedziała, że to nie ma sensu, przecież i tak nic z tego nie rozumie. Nigdy nie rozumiała spraw związanych z tą ich &quot;magią&quot;. A Ikuto nawet nie chciał zbyt wiele mówić na ten temat.<br />- I... co teraz? - zadała to pytanie, choć nie miała pojęcia, do kogo jest ono skierowane. Może do tej dziewczyny, może do niej samej... w każdym razie nie miała pojęcia, co ze sobą zrobić.]]></description>
<pubDate>PoniedziaĹek 2 WrzesieĹ</pubDate>
<comments>PoniedziaĹek 2 WrzesieĹ</comments>
</item>
<item>
<title></title>
<link>http://www.myshugochara.pun.pl/viewtopic.php?pid=561#p561</link>
<guid isPermaLink="false">561@http://www.myshugochara.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Patrzyła na niego uważnie. Tak, widziała. 'Żaląca się panienka'. Co on sobie myśli? Że może chciała, żeby ją ktoś próbował zabić? Wcale się o to nie prosiła. Nie chciała walczyć, ale... każdy kto krzywdzi zwierzęta jest jej wrogiem. Tak, wrogiem! Nic jednak nie odrzekła. Ona zaś nie znosiła właśnie takich osób jak on. Wcześniej stwierdzała fakty, a że wyszło tonem żalu... Kiedy odszedł i Nanami zadała jej pytanie, zwróciła się do niej. Westchnęła i usiadła na ziemi.<br />-Ja też chcę wiedzieć! - wykrzyknęła Mina, patrząc na dziewczynę. Alice pokiwała głową. Uśmiechnęła się słabo do Nanami. Wzięła wdech i wszystko jej opowiedziała. Jednakże, przemilczała obecność Yumi. Odczuwała wrażenie, że czarnowłosa nie bardzo chciała, żeby ktoś się nią interesował. Kiedy skończyła, popatrzyła w dal. Mina poruszyła uszkami.<br />-Alice-chan... - i aktywowała charę change. Brunetka momentalnie wyczuła to co chara.<br /><em>'Dziwne... Dziwne... dziwne stworzenia. Coraz więcej ludzi i jedno małe takie... kocie...'</em><br />-To brzmi jak... Diego. - brunetka zmarszczyła brwi. Czyżby ktoś wkradł się do ogrodu? Jeśli chodzi o ludzi, to mogli być jej dziadkowie. Ale coś małego i kociego? Spojrzała na Minę.]]></description>
<pubDate>Sobota 16 Marzec</pubDate>
<comments>Sobota 16 Marzec</comments>
</item>
<item>
<title>Rezydencja rodziny Larenoth</title>
<link>http://www.myshugochara.pun.pl/viewtopic.php?pid=560#p560</link>
<guid isPermaLink="false">560@http://www.myshugochara.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[- A tutaj, nya? <br />- Na pewno. Jej zapach czuć dokładnie od tego budynku. <br />Ikuto przełknął ślinę. Ta posiadłość była ogromna! Stał sobie na ogromnym drzewie, ale nawet ono nie oddawało potęgi tej rezydencji. Ba, pałacu! <br />- Ktoś musi mieć ogromną pulę za piecem, nya. <br />Ikuto zmarszczył brwi. Oprócz zapachu Hisashi wyczuwał tysiące innych. Na dodatek nie takich zwyczajnych: były to potencjalne zagrożenia. Część tych zapachów nie znał, albo czuł bardzo, bardzo rzadko. Ogółem jednak zdawał sobie sprawę, że w środku są dzikie zwierzęta, zapewne trochę kamer ochrony i tym podobnych bajerów. Stąd widział teren czegoś w stylu rezerwatu. Żadnych klatek, ograniczeń: wszelkie zwierzęta mogły sobie hasać, gdzie chciały. <br />Ciekawe, kto po nich sprzątał... ktokolwiek tu mieszka, na pewno zatrudnia przynajmniej połowę fachowców, sprzątaczek i obsługi. Strach tam wchodzić. <br />Ale co tam robi Hisashi? <br />- Idź się tam rozejrzeć. <br />- Dlaczego ja, nya?! <br />- Ciebie nie zauważą. <br />&quot;Jak zwykle zwala całą robotę na mnie, nya...&quot; jęknął w myślach chara. Teren był ogromny, skąd miał wiedzieć, jak dolecieć do Hisashi? Polegał jednak na swoim małym rozumku i kocim instynkcie, który powolutku prowadził go z jednego sektora do drugiego. <br />Ikuto tymczasem starał się zrozumieć, jak działa system ochrony i jak się wkraść, aby zostać niezauważonym.]]></description>
<pubDate>Sobota 16 Marzec</pubDate>
<comments>Sobota 16 Marzec</comments>
</item>
<item>
<title>Biblioteka</title>
<link>http://www.myshugochara.pun.pl/viewtopic.php?pid=559#p559</link>
<guid isPermaLink="false">559@http://www.myshugochara.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[- Biblioteka? - kocie uszy zniknęły na czas, gdy mieli wejść do środka. <br />- Może chciała poczytać, nyan? - chara rozejrzała się dookoła. Przyjemne miejsce, ale ogromne, z wysokim sufitem, pełne... książek. Wszędzie półki, wszędzie książki. Ogromne działy, każdy z inną kategorią. Wszystko takie dokładne, takie... systemowe. Yoru aż się wzdrygnął, latając między regałami. Tymczasem Ikuto poszedł w drugą stronę. Jak tak dalej pójdzie, zgubią się, mur beton. <br />Oboje jednak natrafili na zapach Hisashi. Świeży, mocny, przytłumiony materiałem. Jak... plecak. Oboje spojrzeli na mały plecaczek, pozostawiony samemu sobie. Ikuto zajrzał do środka: znajdowało się w nim dość sporo rzeczy. <br />&quot;Może dlatego damskie torebki przypominają czarne dziury...&quot; <br />- Tu jej raczej nie ma. <br />- Dlaczego tak myślisz, nyan? <br />- Wydaje mi się, że prędzej zapomniała wziąć plecaka niż miałaby tu jeszcze być. Poza tym czułem jej zapach dobry kawałek za biblioteką. <br />- W którą stronę, nya? <br />- Do bogatszej strefy. [zt]]]></description>
<pubDate>Sobota 16 Marzec</pubDate>
<comments>Sobota 16 Marzec</comments>
</item>
<item>
<title>Hotel.</title>
<link>http://www.myshugochara.pun.pl/viewtopic.php?pid=558#p558</link>
<guid isPermaLink="false">558@http://www.myshugochara.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Trop zaprowadził Ikuto do ich hotelu. Na szczęście, teraz będzie się bardziej orientował w terenie. I uważał na przejeżdżające po Paryżu samochody. Jest ich naprawdę za dużo: dlaczego nikt nie jeździ metrem? Niby tak wiele osób, a ulice nadal zatłoczone. <br />- Hisashi? - spytał, wchodząc do środka. Pusto, obco. Zupełnie jakby nikogo tu nie było. Im większa była ta pustka tym bardziej rodziło się w nim poczucie żalu. Jednak tu zapach dziewczyny był bardzo mocny. Miał nadzieję, że to go naprowadzi na dalszy trop. <br />- Krew, nya! - pisnął poruszony chara. Ikuto zlustrował otoczenie. Prześcieradła wyglądały teraz, jakby kąpano je we krwi, zapach Hisashi mieszał się z tym odorem. Odruchowo otworzył okno, zmienił prześcieradła w pokoju na zapasowe. Na szczęście takie mieli, bo gdyby ktoś wszedł do środka w nieodpowiednim momencie... brrr. Schował je do pralki w łazience, nie włączając jej. Później będzie się tym przejmował, nie miał czasu na roztrząsanie francuskich instrukcji. Przestawiając rzeczy szukał jakiejkolwiek wskazówki. <br />- Nee, Ikuto... <br />- Hmm? - poprawił swoją bluzę. <br />- Tutaj jest jakiś obrazek, nya. <br />Chłopak odruchowo obejrzał się. Pośród rozsypanych kredek zauważył kartkę, na której był rysunek godny dzieci w podstawówce. <br />&quot;Cholera...&quot; ścisnął papier w ręce. Wrzucając go do kosza, wyszedł przez otwarte okno. Trop był jeszcze świeży, nie prowadził daleko. [zt]]]></description>
<pubDate>Sobota 16 Marzec</pubDate>
<comments>Sobota 16 Marzec</comments>
</item>
<item>
<title></title>
<link>http://www.myshugochara.pun.pl/viewtopic.php?pid=557#p557</link>
<guid isPermaLink="false">557@http://www.myshugochara.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Nie bardzo zrozumiała, o co mu chodzi. Jak to &quot;mam nadzieję&quot;? Z jej strony to było oczywiste, że jeszcze się spotkają. Nie wiedziała jednak, jakie są jego uczucia. Co bardzo ją martwiło. Rozpromieniła się jednak, gdy Ikuto ucałował jej policzek. Patrzyła jak znika za budynkami i złapała się za rozgrzany policzek. Ikuto miał takie gorące wargi...<br />Oby nic sobie nie zrobił i szybko wrócił. Już za nim tęskniła. Przeniosła wzrok na nowo poznaną dziewczynę, a następnie rozejrzała się wokół. Słabo to wyglądało.<br />- Co tu się stało? - spytała zwracając się do Alice. Zresztą nikogo innego tu poza nimi nie było.]]></description>
<pubDate>PiĹĄtek 15 Marzec</pubDate>
<comments>PiĹĄtek 15 Marzec</comments>
</item>
<item>
<title></title>
<link>http://www.myshugochara.pun.pl/viewtopic.php?pid=556#p556</link>
<guid isPermaLink="false">556@http://www.myshugochara.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[- Nie przepraszaj. Cieszę się, że mogliśmy się spotkać. Naprawdę. <br />Ikuto chciał się uśmiechnąć, jednak przez to wszystko nawet ten wysiłek okazał się za trudny. Wyczuł jej uczucia: zaczął podejrzewać, że Nanami boi się go, gdy tak się zachowuje. Jej pierwszy odruch już o tym świadczył, mimo że bardzo starała się go ukryć. Spojrzał w stronę wyrzeźbionej dróżki z powalonymi drzewami. <br />- Mam nadzieję, że jeszcze uda nam się skrzyżować drogi. Dam znać, albo wpadnę. <br />Widocznie próbował się uspokoić, przybrać choć trochę milszy ton głosu. W ostateczności efektu nie było. co bardzo mu nie odpowiadało. Westchnął cicho. Przymknąwszy oczy, ucałował Nanami w policzek. <br />- Do zobaczenia - szepnął na ucho, po czym odskoczył zwinnie, kierując się większymi skokami w daną mu stronę. [zt]]]></description>
<pubDate>PiĹĄtek 15 Marzec</pubDate>
<comments>PiĹĄtek 15 Marzec</comments>
</item>
<item>
<title></title>
<link>http://www.myshugochara.pun.pl/viewtopic.php?pid=555#p555</link>
<guid isPermaLink="false">555@http://www.myshugochara.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Przyjrzała się Ikuto uważnie. Ta jego mina przywołała złe wspomnienia. Taki właśnie Ikuto był, gdy przypominano mu o jego &quot;pracy&quot; i ojczymie. Jego oczy gasły, uśmiech znikał, a twarz robiła się poważna. Nawet usposobienie miał wtedy inne. Przechodziła mu ochota na żarty z dziewczyn i stawał się oschły, wręcz niemiły. Mimo to Nanami miała ochotę przytulić go do piersi niczym matka i głaszcząc po włosach powtarzać, że wszystko będzie dobrze. Zawsze tak było, jednak nie tym razem. Teraz, gdy tak zmężniał, stał się bardziej przerażający. Spłoszyła się, gdy na nią spojrzał.<br />- Nie trzeba, pójdę sama... - odparła. Poczuła się nagle strasznie niepotrzebna. No tak, Ikuto dawno jej nie widział, spędzili razem trochę czasu, ale to niczego nie zmienia. On ma swoje życie, swoje obowiązki, ludI, którzy są dla niego ważni... nie powinna mu w tym przeszkadzać. Przecież była bezużyteczna, nie mogła mu pomóc.<br />Gdy tak o sobie pomyślała, zaraz jeszcze bardziej się zasmuciła. Ale nie pokazała tego.<br />- Wybacz, że zajęłam Ci czas.]]></description>
<pubDate>Czwartek 14 Marzec</pubDate>
<comments>Czwartek 14 Marzec</comments>
</item>
<item>
<title></title>
<link>http://www.myshugochara.pun.pl/viewtopic.php?pid=554#p554</link>
<guid isPermaLink="false">554@http://www.myshugochara.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Ikuto wysłuchał z uwagą żali nowo poznanej panienki. Nie znosił kobiet o mocno wyparzonym języku. Zerknął na Yoru: chara jednak spuścił bezradnie główkę. Przecież nic nie widział, został zamknięty w dziurze pod jakąś skałką, o ile nie kłamał. Nanami mogła go zobaczyć dokładnie teraz jako osobę zimną, bezuczuciową, słuchającą, ale mającą wszystko w głębokim poważaniu, przyjmującą słowa atakujące o większym lub mniejszym stężeniu w ciszy. Dokładnie taką, jaką był w Seiyo na łaskach Easter. Przyzwyczajony do takiego zachowania, wręcz się nim bronił, co by panienka złotowłosa się na niego nie rzuciła. <br />- Tak. Najwyraźniej uznała Cię za potencjalne zagrożenie - wzruszył ramionami, rozglądając się dookoła. Na włosach chłopaka pojawiły się kocie uszy, za nim zaczął machać koci ogon. Skoro miała charę, to nie miał po co ukrywać chara change czy też go opóźniać. Wciągnął powietrze w narządy węchowe. Charakterystyczny zapach Hisashi powoli zanikał. <br />- Wybacz Nanami, ale muszę ją znaleźć. Będę musiał Cię odprowadzić - spojrzał na swoją towarzyszkę. Mimo powagi w jego oczach było widać ukryty żal do tej całej sytuacji. Gdyby mógł, na pewno zostałby z nią dłużej. Już i tak całe zadanie spaprał, o czym miał nadzieję, że nikt poza nimi się nie dowie. Nie chciał też jej narażać na nieprzyjemności. Nie wiadomo, co Hisashi odbiło, nie wiadomo, czy jeszcze kogoś nie zaatakuje.]]></description>
<pubDate>Czwartek 14 Marzec</pubDate>
<comments>Czwartek 14 Marzec</comments>
</item>
<item>
<title></title>
<link>http://www.myshugochara.pun.pl/viewtopic.php?pid=553#p553</link>
<guid isPermaLink="false">553@http://www.myshugochara.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[-A jednak... - mruknęła Alice i przygarnęła do siebie Minę. Zdziwiona chara, jednak posłusznie usiadła jej na ramieniu. Brunetka spojrzała w stronę powalonych drzew.<br />-Gdzieś w tamtym kierunku. Chwilę po tym jak próbowała mnie zabić. - powiedziała spokojnie, jednak na wspomnienie duszącego uczucia, przeszedł jej dreszcz. Chara kotka spojrzała z przerażeniem na właścicielkę. Więc kiedy ona została zamknięta w jajku...<br />-Wcześniej podała mi dane kontaktowe do jej pracodawców. Easter, prawda? A tu było tak spokojnie... - powiedziała to tonem osoby żalącej się. Spojrzała kątem oka na kryształowa koniczynkę. Musiała ją schować. Szybko odpięła ją z ręki i założyła na szyje. Już po chwili koniczynka, została ukryta pod sukienką.]]></description>
<pubDate>Czwartek 14 Marzec</pubDate>
<comments>Czwartek 14 Marzec</comments>
</item>
<item>
<title></title>
<link>http://www.myshugochara.pun.pl/viewtopic.php?pid=552#p552</link>
<guid isPermaLink="false">552@http://www.myshugochara.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[- Tsukiyomi Ikuto - skinął głową bez formalnościowego ukłonu. A jednak rozumiała ich język: czyżby również miała japońskie korzenie? Momentalnie przestał się czuć jak jakiś odludek. Dobrze mu było w towarzystwie osób, z którymi mógł się porozumieć. Jednak załatwienie formalności nie wystarcza. <br />Zerknął na charę dziewczyny. Łudząco podobna do Yoru: te same zachowania od razu rzuciły mu się w oczy. Yoru jednak nie był w tej chwili skłonny do śmiechów i zabawy. Mimo że Hisashi często go denerwowała martwiła go cała ta sytuacja. <br />- Wiecie gdzie poszła niebieskowłosa dziewczyna? - zapytał bez ogródek. Musiał jej poszukać, w końcu był za nią odpowiedzialny. Nagle sobie uświadomił, jak bardzo głupio zachował się, zostawiając ją na tak długo.]]></description>
<pubDate>Âroda 13 Marzec</pubDate>
<comments>Âroda 13 Marzec</comments>
</item>
<item>
<title></title>
<link>http://www.myshugochara.pun.pl/viewtopic.php?pid=551#p551</link>
<guid isPermaLink="false">551@http://www.myshugochara.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Nanami nic z tego nie rozumiala. Głupio się z tym czuła, więc wolała już nie pytać i nie robić Ikuto problemów. <br />- Miło Cię widzieć, Yoru - powiedziała i ucalowala go.<br />- To tak na przywitanie, dawno Cię nie widziałam -&nbsp; uśmiechnęła się. Gdy podeszła do nich ta obca dziewczyna i przemówiła po japońsku, Nanami odruchowo się skłoniła. Nie wiedziała nawet, że wciąż miała takie odruchy. W jednej chwili zatesknila za Japonią. <br />- Kawasaki Nanami, desu.]]></description>
<pubDate>Âroda 13 Marzec</pubDate>
<comments>Âroda 13 Marzec</comments>
</item>
<item>
<title>Rezydencja rodziny Larenoth</title>
<link>http://www.myshugochara.pun.pl/viewtopic.php?pid=550#p550</link>
<guid isPermaLink="false">550@http://www.myshugochara.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[-Wow, takiego zwierzyńca... to chyba nawet w zoo nie ma. - gwizdnął z uznaniem starszy pan, wychodząc właśnie z sektora B i idąc razem z małżonką do sektora A. Babcia Alice jeszcze ciężko oddychała po spotkaniu twarzą w twarz z wężem. I to w dodatku wyglądający jak Boa. A przynajmniej tak duży. Pani Sara powiedziała im, że jeżeli chcą, mogą się przejść po sektorach i pomieszczeniach gospodarczych. Że żadne ze zwierząt ich nie zaatakuje.<br />&quot;-Sama nie wiem jak to możliwe, ale wszystkie zwierzęta słuchają panienki Alice.&quot;<br />Wędrując sobie, zawędrowali pod olbrzymi dąb. Kiedy się zbliżyli, z najniższej gałęzi spadło coś, co zawisło tuz przed starszą panią. Coś co wysunęło język i wydało dźwięk 'ssss'. Babcia otrząsnęła się z tego uczucia.<br />-Taki to na pewno mają w zoo. Ale tam są klatki, a tu zwierzęta są na wolności. I są miłe. To jest różnica. - odpowiedziała. Minęło kilka minut i weszli w sektor A. Byli właśnie przy przy mostku na rzece, kiedy usłyszeli dziwne krzyki. Przypominały odgłosy wydawane przez małpy. Były głośne, więc szybko udali się w stronę jaskini a tam... wśród dwóch, dużych tygrysów spała sobie w najlepsze niebieskowłosa dziewczyna. Ta, którą spotkali w samolocie. Ta samiutka! Nad nią, dziwne gesty robiły dwie małpy.<br />-Co ona tu robi? - szepnął cicho dziadek, podchodząc do dwóch tygrysów. Oba śledziły jego ruchy bardzo uważnie. Kolejni ludzie...]]></description>
<pubDate>Âroda 13 Marzec</pubDate>
<comments>Âroda 13 Marzec</comments>
</item>
<item>
<title></title>
<link>http://www.myshugochara.pun.pl/viewtopic.php?pid=549#p549</link>
<guid isPermaLink="false">549@http://www.myshugochara.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Mina spojrzała z zafascynowaniem na Ikuto. Znaczy się głównie na całą tą sytuację z Yoru i nim.<br />-To ten chłopak...<br />-Tak, wiem. Ten z lotniska. - Alice westchnęła. Uśmiechnęła się lekko kiedy chłopak zadał pytanie po japońsku. A jednak, Japończyk... Wstała i jak gdyby nigdy nic, otrzepała sukienkę. Dopiero po chwili spojrzała na granatowowłosego i jego towarzyszkę. Jej mina wyglądała jakby dziewczyna była z lekka znudzona.<br />-To już chyba trzeci czy czwarty raz... - mruknęła do siebie. - Larenoth Alice. <br />-I Mina! - pisnęła chara, uśmiechając się wesoło. Chyba nie rozumiała powagi sytuacji. No cóż... ona w końcu nie widziała.<br />-A wy? - spytała. W końcu jeśli ona się przedstawiła, to tamci chyba też powinni. Potem zajmą się kwestią Hisashi.]]></description>
<pubDate>Âroda 13 Marzec</pubDate>
<comments>Âroda 13 Marzec</comments>
</item>
</channel>
</rss>
